Ukraina – niepokalanki z Jazłowca wygrały rozprawę sądową w Tarnopolu

Sąd w Tarnopolu 28 marca odrzucił wniosek rady wiejskiej w Jazłowcu, o unieważnienie decyzji wojewody tarnopolskiego nakazującej zwrot majątku zgromadzeniu sióstr niepokalanek. Zakonnice starają się o odzyskanie pomieszczeń swojego dawnego domu macierzystego, założonego przez bł. Marcelinę Darowską.

W jazłowieckim klasztorze, założonym przez bł. Matkę Darowską przed wojną znajdowała się również prowadzona przez zakonnice szkoła dla dziewcząt. To duchowe centrum działało do 1946 r. Wtedy to władze sowieckie zmusiły wspólnotę zakonną do opuszczenia domu i wyjazdu do Polski. Klasztor przerobiono na sanatorium, a w kaplicy urządzono klub. Dopiero na początku lat 90-ch niepokalankom udało się przeprowadzić remont grobowca, w którym niegdyś pochowano zakonnice. Otwarto wówczas grób matki Marceliny, którą w 1996 r. Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył do grona błogosławionych.

Po decyzjach prezydentów Ukrainy o zwrocie majątków kościelnych byłym właścicielom, powrót niepokalanek do Jazłowca stał się możliwy. Przekazano im zrujnowaną część dawnego klasztoru. Po długotrwałych remontach, podczas których odnowiono kaplicę i większą część zwróconych siostrom pomieszczeń, wyczyszczono stary park. W odnowionych budynkach urządzono dom rekolekcyjny.

Na podstawie dekretu lwowskiego metropolity kard. Mariana Jaworskiego od 1 września 1999 r. działa tam sanktuarium bł. Marceliny Darowskiej. Z całej Ukrainy, także z Polski oraz innych krajó przybywają do Jazłowca tysiące pielgrzymów różnych wyznań i narodowości. Cały czas odbywają się tam rekolekcje dla katolików dwóch obrządków. Organizowane są oazy dla dzieci i młodzieży oraz festiwal pieśni religijnej. Siostry przyjmują niepełnosprawnych z rodzinami, a także ubogich.

Tymczasem w celu dyskredytacji działalności klasztoru niepokalanek gazeta władz powiatowych w Buczaczu „Nowyj znak” w 2007 r. wydrukowała szereg nacjonalistycznych i antypolskich artykułów, próbujących przekonać miejscową ludność, że zakonnice „polonizują” w klasztorze ukraińskie dzieci i młodzież, a Polska wbrew prawu dokłada wszystkich starań, ażeby odzyskać swoje przedwojenne dobra w Jazłowcu i już zabrała tam całe skrzydło pałacu wybudowanego na „krwi wieśniaków ukraińskich”.

Dziennikarze gazet „Ternopil weczirnij” i „20 „chwyłyn” przypuszczają, że pewne osoby z Kijowa chętnie nabyłyby wyremontowane przez zakonnice zabytkowy pałac wraz z sąsiadującym zamkiem. Budynków tych nie ma w spisie obiektów zabytkowych obwodu tarnopolskiego. Budynki z tej listy nie podlegają bowiem prywatyzacji. W ostatnim czasie na terenach Ukrainy Zachodniej trwają próby sprzedawania osobom prywatnym dawnych zamków i pałaców.

Przełożona domu zakonnego, s. Julia powiedziała w rozmowie z KAI, że klasztor sióstr niepokalanek w Jazłowcu został wciągnięty w długotrwałe rozprawy sądowe. „Od listopada 2007 r. rozpoczęłyśmy rozprawę podając do sądu radę wiejską w Jazłowcu. Władze bezprawnie nie wykonywały rozporządzenia wojewody tarnopolskiego z 2002 r. o przekazaniu na własność dawnych pomieszczeń klasztoru w Jazłowcu siostrom niepokalankom” – tłumaczyła zakonnica.

„Ponieważ kilkakrotnie odmawiano nam podpisania stosownych dokumentów podałyśmy władze Jazłowca do sądu. W styczniu, otrzymałyśmy pozytywną odpowiedź sędziego. Jego decyzją potwierdzono nasze prawo własności. Odpowiednie dokumenty przesłałyśmy już do biura inwentaryzacji do Buczacza. Sprawa została tam zarejestrowana. Jednak rada wiejska nie zaskarżyła wspomniane rozporządzenie wojewody z 2002 r., żądając unieważnienia. Sąd w Tarnopolu przeprowadził 4 posiedzenia w tej sprawie” stwierdziła s. Julia.

Sołtys Maria Futryna powiedziała KAI, że nie ma nic przeciwko działalności klasztoru sióstr niepokalanek, lecz mieszkańcy Jazłowca nie chcą, ażeby pałac został przekazany na własność zakonnicom z Polski. Sołtys zasugerowała, by siostry podpisały z władzami umowę na dzierżawę terenu na okres 20-30 lat. Podczas rozprawy sądowej wyjaśniono jednak, że budynek klasztoru nigdy nie był własnością komunalną władz samorządowych w Jazłowcu.

„Dzisiejszy dzień zasądzono wyrok na naszą korzyść – powiedziała po zakończeniu rozprawy s. Julia – właściwie sędzia ogłosił bezpodstawność wniosku jazłowieckiej rady wiejskiej o unieważnienie dokumentu wojewody”.

S. Julia zaznaczyła, że sprawa nie jest jeszcze skończona gdyż w ciągu 10 dni rada może jeszcze złożyć apelację. Obecny na rozprawie przedstawiciel jazłowieckiej rady wiejskiej, który dodał, że jego strona na pewno będzie teraz zwracać się w tej sprawie do sądu apelacyjnego we Lwowie.

„Modlimy się, tak jak do tej pory i będziemy starać się bronić sprawę naszego klasztoru. Zbieramy jeszcze dokumenty archiwalne i w Tarnopolu, i we Lwowie. Wiemy, że tam znajdują się materiały, które świadczą o naszych prawach do tego budynku”- powiedziała KAI niepokalanka s. Julia.
kcz (KAI Lwów) / Jazłowiec

Katolicka Agencja Informacyjna

Related posts

Top